nasze bagno część 2

Nasze bagno. Część 2

” Nasze Bagno ” to książka o charakterze kryminału. Przez cały czas jest w trakcie pisania, a na łamach tego bloga można poczytać jej fragmenty.

Jeśli nie czytaliście 1 części zapraszam do tego wpisu  Nasze bagno Część 1

 Nasze bagno

 

– Chodź Karol, zapraszam. Nasz gość jest w kuchni. – Odparł Henryk.

– Dzień dobry.

– Dobry, tylko, dla kogo – nerwowo mruknął facet siedzący na taborecie.

– Posterunkowy Karol Walasek. Mam do pana kilka pytań. – Zaczął bardzo służbowo Karol.

– Maciej Brycki, wędkarz. – Odpowiedział Maciek.

– To pan coś znalazł nad jeziorem? – Z niedowierzaniem i lekką ironią zapytał Karol.

– To ciało, zwłoki nieżywe, leżą w bagnie.

– W bagnie, zwłoki, nieżywe – notował bezmyślnie Karol.

– Tak w bagnie. Jedźmy tam szybko, ja pokaże.

– Zaraz, chwile. Powoli. Poproszę o dokumenty najpierw, a później zobaczymy, co zrobię.

– No tak papierki najważniejsze.

– Proszę?

– Nic, nic.



 

– To dobrze, że nic.

– Maciej Mydlak, tak? – Zapytał Karol.

– No tak napisane jest chyba na tym plastiku?  – Co jest napisane, to ja widzę. Pił pan coś panie Macieju dziś?

– Znaczy się, a to, co ma wspólnego z tym wszystkim? – Nie wierzycie mi? Mówię, że widziałem zwłoki! Mogę pokazać gdzie.

– Dobrze! Pojedziemy na miejsce, ale ostrzegam, jeśli pan to sobie po prostu przy alkoholu wymyślił, to będzie miał pan wielkie nieprzyjemności.

– Dlaczego miałbym kłamać? Jak mógłbym sobie coś takiego wymyślić? Wypiłem tylko dwa piwa.

– Ok, ok. Jedźmy w takim razie. Dziękuje państwu za telefon.

– Nie ma problemu Karol. – Odparła Maria, żona Henryka.

– Jeśli to prawda, co mówi ten człowiek, będę musiał państwa przesłuchać.

– Ale my nic o tym nie wiemy. On tylko przybiegł tu do nas. Nic więcej. – Przejęła się Maria.

– Proszę się nie bać. Chodzi właśnie o niego. To takie procedury.

– No, chyba, że tak. W takim razie zapraszamy. – Wymamrotała Maria, odprowadzając Karola i Maćka do drzwi.

Posterunkowy wraz ze swoim świadkiem wsiedli do Poloneza.

– Proszę zapiąć pasy. – Oznajmił Karol.

– Zamierza pan tym cudem techniki rwać aż tak szybko? – Z ironią w głosie zapytał Maciek.

Karol spojrzał tylko na niego z poirytowaniem i na końcu języka miał ochotę coś powiedzieć, ale się powstrzymał. Odburknął, tylko aby spuścić powietrze z płuc.

– W którym kierunku jedziemy?

– Proszę pojechać do głównej drogi i w prawo skręcić w kierunku tam, gdzie jezioro wąskim kanałem łączy się z drugim jeziorem. Wie pan, gdzie to jest? – Zapytał Maciek.

– Panie, ja bym miał nie wiedzieć. Całe życie tu mieszkam, od urodzenia. Znam tu każdy zakamarek. – Z dumą w głosie odpowiedział Karol.

– Całe szczęście, że jest jeszcze widno, to coś pan zobaczy na tym bagnie – odparł Maciek z przekąsem.

Podróż trwała około piętnastu minut. Zatrzymali się przy drodze, na poboczu. Do bagien mieli jakieś trzysta metrów. Wąska ścieżka prowadziła przez niewielki las i gęste zarośla. Komary i różne inne owady latające obsiadały ich przez cały czas. Do tego sam zapach rozgrzanych bagien budował nieciekawe skojarzenia.

– Co też pana skusiło, żeby tu łazić. – Odganiając się zapytał Karol.

– Żywce. – Odpowiedział Maciek.

– Tu w bagnie? Co też pan opowiada?

– Nie w bagnie tylko przy kanałku. Chciałem przejść na skróty.

– Też mi pomysł. Nieważne, prowadź pan do tego miejsca. Jeśli oczywiście pan pamięta jeszcze, gdzie to było.

– Tego widoku do końca życia nie zapomnę. To już za tamtymi krzakami.

 



 

Doszli do miejsca wskazanego przez Macka. Karol stanął jak wryty i zdjął z głowy czapkę z daszkiem. Wpatrywał się w moczary i nie mógł uwierzyć w to, co widział. Nawet czytając swoje książki nie wyobrażał sobie, że może to tak wyglądać. W rzęsie na wodzie unosiło się ciało z na wpół odciętą głową. Widok przyprawił ich obu o mdłości.

– To naprawdę są zwłoki, cholera. – Zdumiony odparł Karol.

– No a co pan myślał, że mam urojenia.

– Proszę się nie oddalać, dzwonie po wsparcie. Proszę zostać.

– No już dobrze, dobrze. Będę z panem – z uśmiechem powiedział maciek.

– Boisz się ty pożal się boże stróżu prawa – wyszeptał pod nosem Maciek.

Na szczęście Karol go nie usłyszał gdyż był zbyt przejęty tym, co widział i zastanawiał się jak powiedzieć o tym komendantowi.

 

Koniec części 2

Zapraszam również do innych artykułów. Na przykład ten : Nie taki diabeł straszny…

Oto nasz fan-page https://www.facebook.com/groups/172432386848315/

 

4 myśli na temat “Nasze bagno. Część 2

  1. Bardzo przyjemnie się czyta. Bardzo podoba mi się Twój styl – jest niesamowicie lekki i treściwy, bez zbędnych opisów i tak dalej. No i uśmiałam się przy “zwłokach nieżywych” 😀 Głównie dlatego, że taki prosty język pasuje do pana Maćka!
    Trzymam kciuki za dalszą pracę i nie mogę doczekać się kolejnej części! 😀

Dodaj komentarz